Badania krwi przed rozpoczęciem treningów

Martyna Chomacka - Beachpliz

ŚWIADOMY TRENER –> USATYSFAKCJONOWANY PODOPIECZNY

 

Czyli jakie badania krwi wykonać przed ułożeniem diety i rozpoczęciem treningów.

 

Zaznaczę na początku, że jeżeli nie znacie jakiś skrótów, to z pewnością Wasz trener Wam je wyjaśni, a jeśli jesteś początkujący to śmiało napisz do mnie. Wszystko z chęcią wytłumaczę.

 

Można by się zastanawiać, po co w ogóle się badać? Szczególnie mówię tu o młodych osobach, które ledwo skończyły dwadzieścia pięć lat i chcą jedynie, w przypadku pań troszkę schudnąć, a panów, zbudować dodatkową tkankę mięśniową. Przecież wystarczy, że dzienne BTW będzie się zgadzało, krata na brzuchu się zacznie pojawiać, a jak tak się dzieje, to znaczy, że wszystko jest w porządku.

No niestety nic bardziej mylnego…

Po pierwsze, przez same intensywne treningi wypacamy ze swojego ciała mnóstwo niezbędnych substancji, pozbywamy się witamin i pierwiastków, a po drugie, zarówno dieta, jak i trening są bardzo dużymi ingerencjami w nasze ciało. Ważne, by taki krok zawsze był przemyślany i świadomy.

O tyle, o ile łatwiej jest nam zrozumieć, po co mamy się badać w odniesieniu do diety, to często się dziwicie, że trener przed rozpoczęciem cyklu treningowego wymaga od Was spojrzenia na swoje ciało z odrobinę ‚szerszej’ perspektywy.

 

Ostatnio przyszła do mnie młoda, piękna, dziewczyna. Pewnie większość z Was uznałaby, że w ogóle moja praca w jej przypadku jest zbędna. Zgrabna, szczuplutka, młoda, śliczna, energiczna, uważająca, że zdrowo się odżywia. Po wywiadzie dowiedziałam się, że chce się pozbyć reszty tkanki tłuszczowej i ujędrnić ciało, bo od dawna ma z tym problem.
Najpierw poprosiłam ją o dziennik jedzeniowy z całego tygodnia, a następnie o cały panel badań krwi. Co się okazało? Że jej ciało nie miało jak się odbudowywać, ujędrniać, regenerować, a nawet zdrowo funkcjonować, ponieważ dziennie zjadała od 800 do 1200 kcal. Jej organizm był w stanie stałej, permanentnej głodówki.

Niestety zejścia poniżej naszego dziennego BMR (wskaźnik podstawowej przemiany materii), nie potrafię inaczej nazwać.

Jej metabolizm zwolnił niewyobrażalnie, a do tego okazało się, że jest na wyśmienitej drodze do zafundowania sobie chorób autoimmunologicznych. Napastowanie ciała mało odżywczymi produktami, które tylko rozwalały gospodarkę hormonalną oraz napięty styl życia przyczyniły się do bardzo kiepskich wyników dot. tarczycy i porażająco złego poziomu prolaktyny.
Po tym, co zobaczyłam, od razu wytłumaczyłam z czym, to się może wiązać, skierowałam na badania przesiewowe (ANA w kierunku autoagresji) oraz do lekarza endokrynologa.

Pamiętajcie, że im wcześniej reagujemy odpowiednio na sygnały płynące z naszego ciała, tym lepiej.

Ja nie jestem specjalistką w tej dziedzinie, ale mądre głowy nauczyły mnie interpretacji podstawy badań krwi i teraz widzę, kiedy pali się czerwona lampka, a podopieczny, zanim rozpocznie proces ‚upiększania się’ zewnętrznie, musi znaleźć sposób na zbudowanie równowagi wewnętrznej.

 

Mądry trener, najpierw pomoże i skieruje taką osobą do właściwego lekarza, a nie na siłę będzie wciskał treningi personalne.
Przepraszam, że do tego nawiązuję w tym artykule, ale widzę, że jest to nagminne zjawisko w moim zawodzie, nad czym szczerze ubolewam.

 

Tak więc reasumując, od czego powinniśmy zacząć?

 

1. MORFOLOGIA

Morfologia jest zawsze pierwszym frontem, na którym zapala się czerwona lampka, że coś się dzieje nie tak w naszym ciele. Mimo tego, że nie ukierunkuje nas dokładnie, już tu z ilości czerwonych czy białych krwinek możemy sprawdzić, czy nasz układ immunologiczny działa, jak powinien.

To samo hematokryt czy hemoglobina. Poprzez odchylenia w kierunku granic widełek, czy też poza nie, zobaczymy czy dana osoba jest przetrenowana lub, czy nawodnienie jest odpowiednie. Czasem już tutaj widać przy zbyt wysokim HCT i HGB, że serce pompuje zbyt gęstą krew, bardziej podobną do kisielu niż tego, czym być powinna. Poza odwodnieniem, z kolei zbyt niskie, wyżej wskazane wskaźniki mogą świadczyć o anemii.

2. OB – Odczyn Biernackiego

Podwyższony informuje nas o tym, że ciało walczy ze stanem zapalnym.

3. CUKIER na czczo

Chyba najważniejszy wskaźnik przy diagnozowaniu cukrzycy i hipoglikemii czy hiperglikemii. Absolutna baza przy układaniu diety.

4. WĄTROBA (AST, ALT)

Są to wskaźniki pomagające nam wykryć uszkodzenie wątroby, wirusowe zapalnie tego narządu, jak i inne problemy z nią związane. Aby diagnoza była bardziej precyzyjna, często łączy się je razem z badaniem BILIRUBINY oraz BIAŁKA CAŁKOWITEGO.
Pamiętajcie jednak aby nie iść rano na badanie tych wskaźników, po tym, gdy cieszyliście się smakiem wina lub innymi trunkami w gronie przyjaciół. Wtedy wynik na pewno będzie zaburzony.

5. PEŁNY LIPIDOGRAM z podziałem na frakcję HDL, LDL oraz trójglicerydy (TG)

Tutaj badanie samego cholesterolu całkowitego nic nie da.
Najlepiej, jeśli TG są wyższe od 50, ale niższe niż 100, HDL jest większy niż 50, ale mniejszy niż 100, za to stosunek TG do HDLa jest mniej więcej 1:1. LDL powinien być większy od 100, ale mniejszy niż 200 a w ogólnym zestawieniu LDL do HDL powinno być pomiędzy 2-3 : 1.

Trochę to zamotane dlatego zawsze warto przedstawić swoje badania ludziom kumatym w danej dziedzinie. Jeśli jesteście osobami aktywnymi fizycznie, to nie musicie się martwić podwyższonym cholesterolem, który w tym przypadku jest jak najbardziej mile widziany. Szczególnie kiedy nasza HOMOCYSTEINA jest stosunkowo niska. Mój cholesterol całkowity wynosi 215, za to proporcja jest tak piękna, że nie mogłabym wymarzyć sobie ładniejszego lipidogramu.

6. CAŁY PANEL TARCZYCOWY (TSH, T3, T4, anyTPO, antyTG)

Jeśli anty-TPO i anty-TG wyjdą nam poza normę, może to mówić nam, że jesteśmy chorzy na Hashimoto albo sugerować problem z naszym układem odpornościowym. Z kolei przy TSH także trzeba zachować ostrożność ponieważ, mimo że będziemy mieścić się w widełkach to wyjście poza 2,5 już może sugerować nam niedoczynność tarczycy, mimo że jesteśmy praktycznie pośrodku „normy”.

7. ŻELAZO, FERRYTYNA

Jednoznacznie pomagają przy diagnozowaniu anemii czy też przy zaburzeniach metylacji.

8. KREATYNINA

Pokazuje nam funkcjonowanie naszych nerek oraz pomaga oszacować czy dana ilość białka w diecie nie jest zbyt duża.

9. WAPŃ

Konieczny aspekt do sprawdzenia przed rozpoczęciem cyklu treningowego, szczególnie ze starszymi osobami. Pierwszy wskaźnik niezbędny do wykluczenia osteoporozy.

10. WITAMINA D3

Jedno z droższych badań, ponieważ kosztuje około 100 zł ale naprawdę bardzo istotne.

W dzisiejszych czasach mało kto ma właściwą ilość tej witaminy we krwi bez dodatkowej suplementacji. Aby móc dobrać odpowiednią dawkę, musimy zrobić badanie. Przy niedużym niedoborze, 3-5 tysięcy IU będzie wystarczające, przy dużym, tak jak w moim przypadku, lecimy na grubo – 10 000 IU przez odpowiedni okres czasu, u mnie 2,5 miesiąca, następnie zmniejszamy dawkę.

Ta witamina jest tak wszechstronna, że samo wyregulowanie jej w naszym organizmie daje gigantyczne profity i ogromną zmianę samopoczucia.

11. TESTOSTERON WOLNY, PROLAKTYNA, KORTYZOL

3 niezbędne do sprawdzenia hormony, zarówno dla pań, jak i panów.

Te wskaźniki będą nam pomagały zidentyfikować takie przypadłości jak policystyczność jajników czy insulino-oporność. U mężczyzn zbyt wysoka prolaktyna może mieć wpływ na pojawiającą się ginekomastię, zaś sam testosteron na nasz nastrój i samopoczucie. Mężczyzna mający swój całkowity testosteron w normie nadal może cierpieć na problemy związane z erekcją albo posiadać ogromną trudność ze zrzucaniem wagi, jeśli w jego ciele będzie znaczna przewaga testosteronu związanego w stosunku do wolnego.

 

BŁAGAM, NIE BAGATELIZUJCIE TEMATU SWOJEJ GOSPODARKI HORMONALNEJ!

 

Ja wiem, że wykonanie badań to wydatek szeregu kilkuset złotych, ale często na większość z nich możemy wziąć skierowanie od naszego lekarza rodzinnego, do czego zachęcam.
Takie badania krwi nie są chorym wymysłem trenera czy dietetyka a elementem troski i profesjonalnego podejścia do naszego zawodu. Dzięki temu lepiej i szybciej dobierzemy skuteczny jadłospis oraz plan treningowy INDYWIDUALNIE dla każdego podopiecznego.

Pozdrawiam

photo/ Paweł Frenczak

Zostań ze mną