Crepes Suzette z rumem

Crepes Suzette

Crepes Suzette, czyli naleśniki pięknej Zuzanny, to słodka klasyka francuskiej kuchni.

 

Nie ma chyba sławniejszego deseru, od płonących naleśników Crepe Suzette. Co do samej etymologii nazwy dania nie mamy stuprocentowej pewności. Jedni twierdzą, że zrobił je po raz pierwszy młody asystent szefa – Henri Charpentier dla księcia Walii, Edwarda VII w 1895 roku, który na kolacji pojawił się z przyjaciółką o imieniu Suzette. Inni uważają, że naleśniki są hołdem dla francuskiej aktorki Suzanne Reichenberg, która występowała właśnie pod pseudonimem Suzette. Podobno kiedyś w trakcie spektaklu miała serwować naleśniki, jako element show. Monsieur Joseph, właściciel Restaurant Marivaux stworzył dla niej to flambirowane cudo a element ognia, miał być bardziej spektakularnym bodźcem dla widowni. 

Czy dla księcia, czy elity aktorów, dziś nie ma to dziś znaczenia. Gdy ja przyrządzam naleśniki pięknej Zuzanny zawsze czuję się wyjątkowo a taki dzień jest dla mnie świętem i cheat meal’em jednocześnie. 


Składniki:

 

Ciasto na naleśniki:

  • 250 ml mleka Waszego wyboru (ja używam owsianego lub ryżowego)
  • 100-110 gramów mąki pszennej
  • 1 jajko
  • Łyżeczka prawdziwej esencji waniliowej
  • 1-15 gramów cukru, miodu, erytrytolu lub innej substancji słodzącej 
  • Szczypta soli
  • odrobina masła klarowanego do usmażenia naleśników

Sos pomarańczowy:

  • 4 pomarańcze 
  • 3 łyżki masła
  • 3 łyżki cukru lub miodu (tu unikam erytrytolu ponieważ chcę uzyskać idealny karmel, bez niego danie nie będzie miało sensu)
  • shot lub double shot rumu (ja dodaję około 70 ml rumu na porcję, ale to już w pełni zależy od Waszych upodobań)

 

Przepis:

Ciasto:

W dużej misce, najlepiej szklanej lub metalowej, łączymy ze sobą składniki na ciasto: mąkę, jajko, cukier, sól, wanilię i mleko. Mleko dodajemy etapowo, aby wyczuć moment, gdy ciasto będzie miało idealną konsystencję. Powinno być jednolite, bez grudek i dość płynne. Gotową miksturę odstawiamy na 30-45 minut, aby składniki odpowiednio się ze sobą połączyły.

Naleśniki smażymy na BARDZO rozgrzanej patelni, posmarowanej odrobiną masła klarowanego. Mi z tej mieszanki wychodzi zawsze, dokładnie 7 naleśników, ale to oczywiście zależy od średnicy patelni. Chcemy by naleśniki były jak najcieńsze. Gotowe i przestudzone, składamy na cztery, w tzw. chusteczkę.

Sos:

Pomarańcze wyparzamy we wrzątku i ścieramy ich skórkę. Następnie obieramy i filetujemy, aby uzyskać jak najwięcej pełnych segmentów a resztę wyciskamy. Nie marnujemy żadnego elementu owocu.

Na patelnię wsypujemy cukier. Czekamy i kontrolujemy sytuację, aby go nie spalić. Nie chcemy, by karmel był gorzki. W chwili, gdy cukier się rozpuści, dodajemy masło i „gasimy” jego temperaturę. Mieszamy intensywnie, aby karmel połączył się z masłem. Następnie na patelni układamy 3 złożone w trójkąty naleśniki i podsmażamy z jednej i z drugiej strony. Gdy naleśniki podsmażą się równo z obu stron, na patelnię wlewamy sok z pomarańczy i dodajemy skórkę. Całość redukujemy chwilę i czekamy aż sos zgęstnieje, a naleśniki przejdą pomarańczowym smakiem.

Na ostatnim etapie dodajemy rum lub jak to w oryginalnym przepisie, likier pomarańczowy i podpalamy całość lekko przechylając naszą patelnię w stronę płomienia kuchenki, albo używając palnika ręcznego.

Gotowe naleśniki przekładamy na talerz. Cząstki pomarańczy wrzucamy na patelnie i jeszcze chwilkę podsmażamy. Jeśli sos zbyt bardzo się nam zredukował, możemy dodać odrobinę masła.

Sos z cząstkami owoców wylewamy na naleśniki i odrazu podajemy. Crepes Suzette nie mogą czekać! 🙂

Crepes Suzette

Smacznego!

 

Jeśli jesteś ciekawy innych moich przepisów, ZAPRASZAM TUTAJ!

 

 

Zostań ze mną