Dlaczego się zgłosiłam do Masterchefa?

Martyna Chomacka - BeachPliz

No to poszły konie po betonie!

Może zacznę od ogłoszenia. Właśnie tym postem otwieram serię na swoim blogu poświęconą tylko i wyłącznie relacjom z programu MasterChef. Jeżeli jesteście ciekawi jak to wygląda od środka, co czułam w trakcie danej konkurencji, oraz jak to jest, kiedy znajdziesz się po drugiej stronie, zapraszam do śledzenia bloga.

A teraz przejdźmy do konkretów…

Dlaczego się zgłosiłam do programu Masterchef?

Martyna Chomacka Masterchef

I tu nie mam jednej odpowiedzi, ponieważ ten pomysł zakiełkował w mojej głowie wiele lat temu, ale jakoś nie przejmowałam się nim za bardzo, uważając, że to trochę takie naiwne marzenia ściętej głowy, oraz nie sądziłam, że faktycznie się do tego nadaję.

Gotowałam od lat, od kiedy pamiętam, mój dom pachniał świeżo pieczoną szarlotką, babcia w nim lepiła najlepsze uszka, jakie dane było mi jeść w moim trzydziestoletnim życiu, a mama rozpieszczała mnie tatarem, cudownymi plackami ziemniaczanymi czy pysznościami, które rosły w ogrodzie. To w domu nauczyłam się szacunki i miłości do jedzenia oraz tego, jak cenny jest czas, który wspólnie spędzamy w kuchni. Poza babcią i mamą mój brat Bartek, także obrał gastronomiczny azymut i aktualnie prowadzi restaurację.

fot: Paulina Wierzgacz
Bo nigdzie nie jest, tak pysznie jak w domu u mamy…

Więc tak, u nas zawsze była kuchenna wrzawa!

Ja sama dość szybko z domu się wyprowadziłam, ponieważ miałam wtedy 15 lat i postanowiłam uczyć się w Liceum Plastycznym w Lublinie. Tak się zaczęła moja tułaczka, która do tej pory nie ma końca. Nie dość, że bardzo często się przeprowadzałam, to też ciągle gdzieś podróżowałam. Po liceum były studia i całe mnóstwo wyjazdów autostopem po Europie a później także Stanach. Pomieszkiwałam też we Francji i Anglii. Jeżdżąc z plecakiem w każdym kraju i każdym miasteczku próbowałam kuchni lokalnej i moja głowa się otwierała coraz bardziej. Smaki ewoluowały a miłość do gotowania rosła!

Następnie fascynacja aktywnością fizyczną i dietoterapią, sprawiły, że poprzez jedzenie chciałam wzmacniać swoje ciało i dbać o zdrowie swoich bliskich. Spędzałam w kuchni mnóstwo godzin, ponieważ to miejsce bardzo mnie relaksowało i tam znajdowałam ukojenie.

Kuchnia to takie moja małe ZEN.

 

Martyna Chomacka
fot: Paulina Wierzgacz
Martyna Chomacka, fot: Paulina Wierzgacz
Dla mnie czas spędzony na jedzeniu z ludźmi, których kocham, ma wartość szczególną.

 

Mój mężczyzna, przyjaciele, rodzina i bliscy, sprawili, że w siebie uwierzyłam.

Beach Pliz, fot: Elżbieta Śmigielska
Kocham gotować dla przyjaciół i bliskich, ich radość daje największą satysfakcję! Fot: Elżbieta Śmigielska
Ela z talerzem
Najpiękniejsza nagroda dla kucharza – uśmiech!
kolacja
Fot: Elżbieta Śmigielska

Nie ma chyba większej frajdy dla kucharza, jak uśmiech osoby, która wcina danie przez nas przygotowane. Ja nie jestem profesjonalistką, więc gotuje dla tych, których kocham i którzy są dla mnie ważni. Moja kuchnia składa się z intuicji, serca i świadomości, którą wyniosłam z domu oraz z moich podróży i to właśnie po jednej z nich postanowiłam zgłosić się do programu Masterchef.

 

Wszystko przez tą Afrykę…

Ja nie podróżuję w zbyt zorganizowany sposób. To nie jest jeżdżenie po kurortach i hotelach, bo zwyczajnie tak nie potrafię. Każdy z roadtripów, czy podróży stopem jest w pewnym sensie męczący i trudny.

Jakiś czas temu, wyruszyłam z moim chłopakiem i grupą ludzi wanem w głąb Afryki. Ta podróż była magiczna, ale po powrocie niestety dość mocno się rozchorowałam. Przez chorobę nie zajmowałam się także prowadzeniem podopiecznych i złapał mnie ogólny dół. Snułam się po domu, ciągle osłabiona podróżą i wtedy odwiedził mnie przyjaciel.

Łukasz powiedział mi, że zamiast smęcić i się dołować, powinnam zająć się tym, co kocham, a że kocham gotować i jeść, to czas zaaplikować do Masterchefa. Wtedy go wyśmiałam, bo uznałam, że zwariował, ale pomysł już zakiełkował. Dzień później wypełniłam zgłoszenie na stronie TVNu i tak to jakoś poszło…

Dziś mogę powiedzieć tylko, że jestem mu strasznie wdzięczna za tę sugestię, która wywróciła moje życie o 180 stopni.

A już jutro…

relacja  z pierwszego odcinka razem z falą emocji i odrobiną opowieści z backstage’u. Lubicie czytać o wątkach zza kulis? Jeśli tak, to zapraszam.

Pięknego dnia wszystkim!

 

Zostań ze mną