MasterChef, odcinek #9 – Jordi Cruz, goście i poradnik dla mężczyzn

Co to był za odcinek… Ach, to maślane spojrzenie i upokorzenie się przed kilkoma milionami widzów.

Ja nie wiem, dlaczego moją specjalnością muszą być wszelkiego typu przypały :). Małe i duże. Prywatne i publiczne. Dramatyczne i komiczne. Faktycznie, ja mam ich całą paletę.

Ale zanim przejdziemy do romansów oraz poradnika dla mężczyzn, może zacznę od drugiej drużynówki w tym sezonie.

Po ostatniej miałam traumę. Nie małą, ogromną!

Wiedząc, że zbliża się czas kolejnej drużynówki, modliłam się tylko o to, by tym razem nie gotować dla np. całego boiska kibiców czy dziesięciu zastępów żołnierzy…

Jak miłą niespodzianką było dotarcie na naszą sekretną lokalizację i zobaczenie całego bajkowego dworku oraz naszych stanowisk, przy których mieliśmy gotować.

MasterChef

To był piękny i słoneczny dzień. Na planie panowała bardzo pozytywna atmosfera. Podejrzanie spokojna…

Ja nie wiem czemu uprawiałam takie czarnowidztwo. Chyba wolałam podświadomie przygotować się na najgorsze i nie ekscytować zawczasu, jak to mam w naturze.

Stanęliśmy przed Anią i Michelem. Powiedzieli, że tym razem działamy w parach. Zostałam przydzielona do Wojtka. W chwili kiedy się dowiedziałam, że to on będzie ze mną w drużynie chciałam podbiec do jurorów i ucałować ich z radości w podzięce! Z Wojtkiem mogę konie kraść! Przyjaźnimy się i wiedziałam, że co by się nie działo, to damy radę.

Martyna Chomacka, Masterchef

Losowaliśmy także, jaki będzie temat naszego zadania. Marzyłam o rybie, ale nie wychylałam się. Pierwszy poszedł Lorek i wyciągając los, wylosował przystawkę. Ufff, najgorsze z głowy!  Krzysiek z Ewą trafili na danie mięsne. W puli został deser i ryba. Patrycja rzuciła się pierwsza bez opamiętania, ale chwyciła akurat za tę łyżkę, której nie chciałam.

Martyna Chomacka, Masterchef

IDEALNIE!

Mnie i Wojtkowi przypadła ryba! Kurczę, może jednak fortuna kołem się toczy? Nie dość, że dziś gotuję z przyjacielem to jeszcze gotuję to, co chciałam w tak cudnych okolicznościach przyrody. To jednak będzie dobry dzień!

Teraz mieliśmy się dowiedzieć dla kogo będziemy to wszystko szykować. W końcu Masterchef jest nieprzewidywalny i nigdy nie wiesz, co zaraz się stanie.

Stoimy i czekamy, aż tu idą w naszym kierunku:

Robert Makłowicz, Masterchef

Robert Makłowicz, Pascal Brodnicki i Adrea Camastra!

Szok! Te legendy kulinarnego świata! Te gwiazdy! Pascal, na podstawie którego programów zjechałam całą Maderę, podążając dokładnie jego śladami, czy Makłowicz, na którego programach się wychowywałam. To prawdziwy zaszczyt mieć możliwość kucharzenia dla takich autorytetów!

Jako że nam trafiła się ryba, mieliśmy 45 minut i czekając na naszą kolej, mogliśmy na spokojnie wszystko sobie zaplanować i przyjrzeć się lodówkom.

Były w niej krewetki, łosoś, tuńczyk i dorady. Łosoś jest dość „oklepany”. Tuńczyk nam nie pasował. Za to dorady były w całości, przez co widząc po oczach ryby, mieliśmy pewność, że są najwyższej jakości, a ich białe mięso idealnie pasowało do typu dania, które planowaliśmy podać.

Ja zajęłam się sosem porowym na śmietanie i białym winie, który znałam idealnie ze swojego domu rodzinnego. Moja mama robi najlepszego pstrąga w sosie porowym i wiedziałam, że w ten kierunek smakowy chcę zabrać dziś naszych gości. Do ryby w porach miało iść pure z marchewek i pieczonych pomidorów oraz sałatka z surowych zielonych szparagów, pinii i emulsji cytrynowej.

Wojtek zajął się filetowaniem dorady i, mimo że ma w tym wprawę to nie dawał sobie rady z usunięciem mniejszych ości. Gdy stracił cierpliwość, przekazał pałeczkę mi, ale bez pęsety ja także nie dawałam sobie z tym rady. Nie ma co się dziwić. Szczypcami do przekładania mięsa próbowaliśmy usuwać malutkie ości z delikatnej ryby. Opcja była jedna. Odciąć filet w miejscu, gdzie przechodził kręgosłup, by mieć 100 % pewność, że żadna przeszkoda nie pojawi się w trakcie jedzenia naszego dania.

Martyna Chomacka, Masterchef

Michel był wściekły.

Pytał, czy jesteśmy poważni i czy naprawdę chcemy dać jurorom tak małe kawałki ryby.

Otóż tak! Chcemy, bo przynajmniej mamy pewność, że będą idealne, bez ości, które mogą stanąć w gardle i subtelnie mówiąc, popsuć dobre wrażenie odnośnie całego dania.

Idąc na degustację, byliśmy przerażeni. Pamiętam, że strasznie telepały mi się ręce!

Martyna Chomacka, Masterchef

Martyna Chomacka, Masterchef

Pierwszy wypowiedział się Andrea. Mówił, że ryba jest idealna, pyszna! Że sos taki jak trzeba. Pascal mówił, że ten sos to klasyk, że danie jest świetne. Magda Gessler powiedziała, że bardzo podobne danie ma u siebie w restauracji i także mocno pochwaliła smaki, które znalazły się na talerzu.

Bardzo urzekł mnie Michel, który wcześniej mocno się na nas denerwował, a teraz zachwycał się i rozpływał nad smakami.

Wszystkim bardzo smakowało i wszyscy byli zgodni, że prezentacja dania była nie najlepsza. Tak czy inaczej, wiedziałam, że raczej powinniśmy być z siebie dumni i zrobiliśmy coś bardzo smacznego.

Werdykt

Czekaliśmy, aż jury spróbuje dań wszystkich duetów. Wiedzieliśmy, że najlepsze recenzje zebraliśmy my z Wojtkiem, oraz Patrycja z Mateuszem. Teraz tylko pytanie, kto wygrał?

Stojąc przed jurorami, byłam bardzo zestresowana. Finalnie dowiedzieliśmy się, że zdania były podzielone. Najsłabsze danie zrobił Krzysiek z Ewą, za to odnośnie pierwszego miejsca był remis. Robert Makłowicz, Ania Starmach oraz Michel Moran głosowali na naszą rybę. Za to Pascal Brodnicki, Andrea Camastra i Magda Gessler, na deser Patrycji i Mateusza.

Martyna Chomacka, MasterChef

MasterChef
Ta część stołu wolała nasze danie :).

Martyna Chomacka, MasterChef

Martyna Chomacka, Robert Makłowicz, Pascal Brodnicki

Super! Mamy razem pierwsze miejsce!

Idąc do kuchni Masterchefa tak sobie ubolewałam w myślach i narzekałam, jaka to ja jestem nieszczęśliwa, że kiedy przegrałam drużynówkę, to był taki dramat, a kiedy ją wygrywam, to nic z tego nie ma, bo chyba nie będziemy bezpieczni.

I tak sobie narzekałam, narzekałam, aż tu nagle dowiedziałam się co będziemy robić w drugiej części tego odcinka. No i nagle pobladłam…

Do kuchni wchodzi KRÓL – JORDI CRUZ

 

– Dobra! Cofam! Już się gryzę w język! To ja jednak cieszę się, że będę dziś gotować i nie mam jakiegoś głupiego balkonu!

 

Jordi Cruz, Masterchef Polska

No bo powiedzcie mi, kto by się nie jarał jak dzika kuna w porzeczkach, mając świadomość, że ma może uczyć się od takiego autorytetu kulinarnego! Ile razy w życiu stoisz przed szefem z trzema gwiazdkami Michelin, który instruuje Cię odnośnie swojego dania krok po kroku.

Najpierw dostaliśmy cały Master Class, a później musieliśmy odtworzyć danie z małym twistem. Zamiast sosu romesco, dać swój, pasujący akcent.

Gotowało mi się świetnie. Nasza wygrana czwórka dostałam po 10 minut ekstra. Bardzo fajna nagroda, ponieważ elementów było całe mnóstwo. Chyba najbardziej z całego dania zachwycił mnie sos z redukcji marchewki. Kurczę, niby taki zwykły, tani i ogólnodostępny produkt a tak dobrze potraktowany!

Myślę, że to jest wyznacznik niesamowitego szefa. On nie używał produktów za miliony złotych. Jordi z najtańszych produktów potrafił wyciągnąć 100% i prawdziwą esencję smaku. Jestem pewna, że bardziej marchewkowej marchewki nigdy nie jadłam.

Dużym wyzwaniem był sos demi glace, który miał powstać w godzinę. Dość mało jak na sos, który w restauracyjnych warunkach warzy się ponad dobę.

Gołąb był krwisty, tak jak lubię, więc te elementy były bardzo bliskie mojemu sercu. Bardzo ciekawe było to, że w jednym daniu były trzy różne sosy. Marchewkowy, demi glace i escabeche z olejem arachidowym. To wszystko razem nadawało daniu wyjątkową głębię i unikatowy charakter. Kopiowanie tak złożonej kompozycji to ogromne wyzwanie.

Martyna Chomacka, Masterchef

Martyna Chomacka, Masterchef

Martyna Chomacka, Masterchef

Degustacja przed Jordim… Co ON powie o moim daniu?

Dobra, tu zgłupiałam. Zbaraniałam jak pierwszak! Zawstydzona w chwili kiedy powinnam być bardzo elokwentna, stałam wpatrzona w niego jak to ciele. Mówił, że gołąb jest delikatnie zbyt krwisty i że mój dodatek w postaci buraka z jabłkiem nie do końca pasuje, ale też, że danie jest smaczne i poprawne.

I tak jakoś niby to słyszałam, ale nie do końca to do mnie docierało… Stałam, patrzyłam się i nie mogłam uwierzyć w to, co się dzieje.

Chyba moje zachowanie mocno zaskoczyło Michela i Anię, ponieważ nigdy nie widzieli mnie w tak małomównej i zawstydzonej wersji.

Martyna Chomacka, Masterchef

Martyna Chomacka, Masterchef

Wyszła z tego strasznie śmieszna sytuacja, aż w pewnej chwili Jordi do mnie podszedł i dla otuchy przytulił. Zaczerwieniłam się jak nie ja!

Później docierały do mnie komentarze, że jak to tak można?! Że zarówno ja, jak i Ola zachowywałyśmy się, jak byśmy nigdy nie widziały mężczyzny na oczy…

No właśnie.

I to jest miejsce na mój „PORADNIK DLA MĘŻCZYZN”!

Wszystkie komentarze o tym, jak niestosowne było moje i Oli zachowanie, pochodziły od męskiego grona.

Otóż tak… Ja naprawdę nigdy na oczy nie widziałam mężczyzny, który byłby tylko odrobinę ode mnie starszy, a już posiadał trzy gwiazdki Michelin. Nigdy też nie miałam okazji dla kogoś takiego gotować ani uczyć od takiego autorytetu. Do tego chyba trzeba być niewidomym, aby nie zauważyć, jak bardzo on jest przystojny!

Ja ten odcinek oglądałam z moim chłopakiem, który siedział obok i tylko się śmiał.

Chciałam napisać, że zamiast się wkurzać, o to, że kobiety lubią zdolnych, rozwijających się mężczyzn, którzy żyją pasją i których pasja odmładza, może czas zacząć być kimś takim? W chwili kiedy Ty piszesz komentarze o tym, jak bardzo głupie są dziewczyny, którym aż tak się podoba taki Jordi, może warto poświecić czas aby znaleźć w sobie jakąś radość do życia i szczerą energię? Rozwijać w sobie talent i nie wkurzać o to, że inni spełniają Twoje marzenia?

Ja mam to szczęście, że obok siebie mam mężczyznę, który jest spełnionym podróżnikiem, fotografem, artystą, ścisłym umysłem zajmującym nauką i osobą pełną pasji i pomysłów. Nigdy mi z nim nie brakuje tematów i wiem, że on także ceni mnie za te wszystkie talenty, które posiadam i cele do których dążę. Sam jest dla mnie ogromną inspiracją.

Tak więc panowie, zamiast się wkurzać, że kobiety lecą na ambitnych mężczyzn, z miłością do życia w oczach, może warto samemu troszkę postarać się bardziej? 🙂

Martyna Chomacka, Masterchef

Ten odcinek był cudny, ale zakończył się dla mnie dość brutalnie.

Z programu odpadła najbliższa mi osoba. Współlokatorka i bratnia dusza całego programu Masterchef – Patrycja.

Niestety jej danie zostało ocenione jako najsłabsze i musiała ściągnąć fartuch. Patka jest wspaniałą osobą i wiem, że dla niej to dopiero początek kulinarnej przygody. Odwiedzajcie ją na BLOGU, ponieważ robi całe mnóstwo pięknych i pysznych rzeczy.

Żeby jednak zakończyć post pozytywnie, wrzucam kilka zdjęć poprawiających humor żeńskiej części publiki.

Jordi Cruz
Żródło zdjęcia: www.miarevista.es

Jordi Cruz

Cordi Cruz
Źródło zdjęcia: chicasinpastaniarroz.esy.es

A Was zapraszam do czytania innych postów pełnych OPOWIEŚCI Z PROGRAMU MASTERCHEF.

Zostań ze mną