Moje Bali – czyli jak bezpieczenie spełniać marzenia

Post powstał we współpracy z marką Generali.

No to lecimy! Ale jak się do tego zabrać i o czym pamiętać?

W sumie nawet nie wiem, od czego zacząć, ponieważ tak wiele chcę Wam opowiedzieć, że z radości telepią mi się dłonie. Z jednej strony chcę pokazać, jak wiele udało się nam zobaczyć i doświadczyć już w trakcie pierwszych dni na Bali a z drugiej strony chciałabym, aby ten wpis był dla Was praktyczny i pożyteczny.

Często przed wylotem na daleką wyprawę stresujemy się ogromem ilości rzeczy i spraw, które trzeba ogarnąć. Im bliżej terminu, tym stres jest większy…

 

Jeśli też tak masz, odetchnij spokojnie. TO NORMALNE ZJAWISKO, więc no panic. Czas stworzyć plan.

 

Osobiście nigdy nie korzystałam z usług biur podróży, uważając, że przecież jestem w stanie zrobić wszystko na własną rękę. Jest to prawdą i dalej to podtrzymuję, o ile nie zapomnimy o kilku bardzo ważnych kwestiach.

Jako osoba, która w trakcie swoich podróży raz wylądowała w szpitalu na oddziale zamkniętym na końcu kontynentu z podejrzeniem ptasiej grypy, raz skończyłam z poważnym udarem słonecznym, a raz z rakiem wbitym w piszczel, spadając z grani w górach, uważam, że bezpieczeństwo jest najważniejsze i od niego należy zacząć każde dywagacje o podróży.

Zjawiskowe tarasy ryżowe Jatiluwih, chronione patronatem Unesco. Fot: Paweł Gluza

Chomacka uczy się na błędach…

Wy swoich nie popełniajcie. Lepiej, o ile jest to możliwe, wyciągnijcie wnioski z moich.

Oczywiście wszystko jest podyktowane destynacją, jaką wybieramy. Inaczej planowanie wyposażenia i wyprawka będą wyglądały przy podróży na Islandię  a inaczej na Bali. To oczywiste.

Od czego w takim razie należy zacząć?

 

Myślę, że tych kilka punktów pomoże wszystko usystematyzować i gładko wejść w tryb wakacyjnego podróżowania.

 

  1. Znaleźć odpowiednie ubezpieczenie uwzględniające wszystkie nasze ekstremalne pomysły, plany i marzenia.
  2. Przemyśleć swój bagaż. Spróbować ograniczyć się do tego, co niezbędne i faktycznie potrzebne w podróży (z tym punktem osobiście mam największy problem).
  3. Zrobić porządny reaserch. Dopóki dysponujesz nielimitowanym Internetem i dostępem do wszelakich informacji z całego świata, wykorzystaj to, aby uniknąć później nieprzyjemnych niespodzianek.
  4.  Zadbać o to by najbliżsi wiedzieli dokładnie, gdzie jedziesz, gdzie będziesz nocował i co planujesz robić. Zrobić zdjęcie swojego paszportu, aby zawsze mieć najważniejsze dane w telefonie oraz sprawdź, gdzie jest najbliższa ambasada Twojego kraju. Zapisz sobie również w kontaktach numer do niej.
  5. Nie buduj sobie zbędnie oczekiwań. Naucz się chłonąć chwilę i cieszyć danym momentem.

Teraz rozwinę to wszystko, tłumacząc, co dokładnie mam na myśli…

Uwielbiam klimat i charakter balijskich świątyń… Tutaj akurat w Pura Luhur Batukaru, która chwilami przypomina kadry z gry Tomb Rider. Kocham widok skał porośniętych mchem. Fot: Paweł Gluza

1. Jak znaleźć dobrego ubezpieczyciela? Czym się należy kierować podczas wyboru polisy?

Jeden z moich znajomych powiedział ostatnio, że jeśli chcemy zaoszczędzić i mamy mało pieniędzy na podróż a mimo wszystko planujemy spędzić niesamowicie czas, jedyne na czym nie należy oszczędzać, to polisa. Dlaczego? Nie bez powodu pisałam Wam o wielu wypadkach, jakie mi się przytrafiły w trakcie wypraw. Za każdym razem jednak, jak kot spadałam na cztery łapy, mając wsparcie i pomoc.

Dopóki wszystko jest w porządku, a my jesteśmy szczęśliwi, nie myślimy o konsekwencjach wypadków.

Na zdjęciach z Instagrama cudnie wygląda wspinaczka we włoskich Alpach, nurkowanie na Bali czy spacer po wulkanach. Wszystko pięknie o ile, tak jak ja, idąc po szlaku nie pośliźniesz się, i rak nie wbije się nagle w kość, albo nurkowanie skończy się ogromnym bólem uszu, uciskiem w głowie, albo pękniętymi bębenkami.

Bez względu na to czy swoje przygody planuję w Europie, czy poza nią, wybieram polisę ubezpieczeniową, w której dostępne są różne opcje. Chcę mieć możliwość dopasowania oferty i sum ubezpieczenia do zaplanowanego wyjazdu. Raz upewnię się, że moja polisa pokryje takie aktywności jak nurkowanie, wspinaczka, treking wysokogórski, czy rafting (koszty leczenia czy akcji ratowniczych na świecie potrafią być ogromne!). A innym razem wybiorę sumy nastawiając się na ewentualne poparzenia słoneczne, czy zapalenie spojówek spowodowane słoną wodą.

Wodospad Banyumala, fot: Paweł Gluza

Wybierając ubezpieczenie zwróćcie uwagę, czy firma jest rozpoznawalna za granicą. Jeśli marka jest godna zaufania to nie powinniście mieć problemów z bezgotówkowym skorzystaniem z polisy. Pomoc musi być dostępna wszędzie – dlatego warto jest mieć zagwarantowaną możliwość skorzystania zarówno z placówki prywatnej, jak i państwowej opieki medycznej.

Ja chcę również by mój ubezpieczyciel zajął się zgubionym, albo skradzionym bagażem, dając mi poczucie bezpieczeństwa, kiedy go potrzebuję.

W moim ubezpieczeniu mam także opcję ochrony mieszkania pod moją nieobecność, co finalnie przeważyło o wyborze polisy. Ja osobiście korzystam z ubezpieczenia turystycznego Generali, które spełniło wszystkie powyższe wymagania.

 

Jeżeli także właśnie szukacie dobrej polisy i interesuje Was ten temat, zapraszam na stronę Generali, gdzie z kodem rabatowym „MARTYNA” macie 5% zniżki na wszelakie polisy turystyczne, aż do końca tego roku.

 

Podwodny świat to magia! Coś pomiędzy kosmosem, lewitowaniem a bajkowym, transowym klimatem…

2. Punkt kompresowania swojego bagażu to aspekt, który mi wychodzi najgorzej, więc nie wiem, czy powinnam dawać Wam tu rady…

Myślę, że kluczowe jest tu przemyślenie, co faktycznie będziemy robić. Jeśli wiem, że przez większość czasu będę miała transport, wtedy chwilami daję się ponieść i faktycznie pakuję się raczej mało racjonalnie. Jeśli natomiast mój bagaż będzie ciągle ze mną na plecach, wtedy liczę każdy gram.

Najpierw pozbywam się materiałowej kosmetyczki i pakuję wszystkie kosmetyki w wersji miniaturowej, do Zip Locka. Zabieram ze sobą odzież przewiewną i bieliznę zrobioną z wełny meryno, która dzięki swoim właściwościom zapobiega rozwojowi bakterii i brzydkim zapachom. Idąc kilka dni szlakiem, będąc zdanym na to samo ubranie, fajnie jest zachować względną higieną i minimum komfortu.

Pakując się, próbuję brać ze sobą tylko rzeczy, które mają sens i wiem, że na 100% ich użyję. Czasem mniej, znaczy więcej.

 

3. Porządny reaserch i znajomość tematu, to podstawa!

Dla mnie podróż zaczyna się już w chwili kiedy czytam o danym miejscu w internecie, googluję różne ciekawostki, sprawdzam mapy i potencjalne zagrożenia. Czasem wynikają one z położenia geograficznego danej lokalizacji, czasem są podyktowane aspektem kulturowym a czasem zwyczajnie odmiennością, od tego, co mam na co dzień w Polsce.

 

Irytują mnie turyści, którzy przez swoją błogą nieświadomość i lenistwo wyrządzają krzywdę sobie i innym.

 

Dopóki jesteś w zaciszu swojego domu, warto byś przyłączył się do jednej z wielu grup podróżniczych np. na Facebooku i zapytał na forum o różne ciekawostki i porady osoby, które już odwiedziły daną destynację. Korzystaj z dobrodziejstw i informacji zawartych w niezliczonych blogach podróżniczych, czytaj prasę związaną z tematem i przewodniki. Jeśli masz chęci, opcji jest mnóstwo.

To jak się ubrać w góry i na co się nastawić na szlaku, czy w danym kraju obowiązuje konkretna etykieta w różnych sytuacjach społecznych, jak się zachować w świątyniach i jak należy w nich wyglądać, czego warto spróbować, co jest charakterystyczne dla danego regionu. Fajnie jest większość z tych rzeczy wiedzieć już wcześniej. Nawet jeśli jest to wiedza powierzchowna, to już pozwoli Ci się płynnie poruszać w danym miejscu, mając z tyłu spokój i radość z eksploracji.

Świątynia Ulun Danu. Dla wielu przereklamowana, dla mnie o zachodzie słońca zjawiskowo piękna, wyjątkowa i bardzo urokliwa, mimo pewnej dozy kiczu i turystów. Fot: Paweł Gluza

4. Ten punkt mówi sam za siebie. Tu nie będę się rozwodzić.

Jeśli gdzieś wyjeżdżasz, nie zapomnij poinformować najbliższą osobę/osoby o swoich planach. O tym, gdzie będziesz nocował, jak planujesz się poruszać, opowiedz o potencjalnych zagrożeniach. Być może będziesz pozostawiony w sytuacji, gdzie pomoc takiej osoby będzie dla Ciebie niezbędna.

Zawsze również powinieneś mieć w telefonie zdjęcie swojego paszportu oraz kontakt do ambasady. Przezorny zawsze ubezpieczony ;).

5. Ciesz się chwilą. Doceniaj tu i teraz.

W dobie mediów społecznościowych i potrzeby kreowania swojego wizerunku, czasem zapominamy, po co właściwie wyruszyliśmy w podróż i czego w niej szukamy. Budujemy oczekiwania, którym nie da się sprostać, zamiast cieszyć się magią chwili, uśmiechem nowo poznanych osób, czy smakiem dania, które do tej pory mogliśmy oglądać tylko w programach kulinarnych.

Tak naprawdę istotne jest to, co my wyniesiemy z tych przygód, jakie wspomnienia zbudujemy, o ile staniemy się silniejsi.  Doświadczanie dalekich miejsc, poznawanie nowych kultur, przekraczanie własnych granic, to coś, co zostanie z Wami już na zawsze. Warto jest chłonąć z tego każdą chwilę.

fot: Paweł Gluza

Zakończę ten post oklepanym zdaniem, które kocham i pod którym podpisuję się w stu procentach:

 

„Podróże to jedyna rzecz na którą wydając pieniądze, stajemy się bogatsi”

 

Mam nadzieję, że Twoje wakacyjne przygody są magiczne i niezapomniane, a jeśli jeszcze czekasz na swój urlop to wysyłam Ci całą masę balijskiego słońca, razem z tymi rajskimi zdjęciami.

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej o moich podróżach, zapraszam TUTAJ.

Szczegóły promocji dotyczącej udzielenia oraz użycia kodów rabatowych znajdziesz w Regulaminie.

Zostań ze mną