Sernik na kruchym spodzie dla Pawła

Martyna Chomacka, sernik

Dziewica wypieków

Przed programem Matsterchef nie byłam fanką pieczenia. Tym bardziej że jeśli już robiłam ciasta, eliminowałam białą mąkę, biały cukier, a także twarogi, ponieważ unikałam laktozy i glutenu.

Kiedy dowiedziałam się, że przeszłam eliminacje i być może będę w programie, wróciłam do podstaw. Zaczęłam trenować, ale nie na siłowni, tylko z mikserem w ręku, przy piekarniku. Poszłam do supermarketu po wcześniej przeklęte produkty i niestety przypomniałam sobie, jakie to wszystko jest smaczne i piękne w swojej klasycznej formie.

Nie takie pieczenie straszne, jak je malują.

Często słyszałam mnóstwo historii o tym, jak to wystarczy zmienić minimalnie proporcję, dodać o gram czegoś mniej lub więcej i nagle nic nam nie wyjdzie z pieczenia. Zrażałam się, uważając, że ta przestrzeń nie jest dla mnie. WIELKI BŁĄD!

Szybko się okazało, że tak naprawdę pieczenie to super wdzięczne zajęcie, które nastraja mnie pozytywnie i może sprawiać mnóstwo przyjemności najbliższym.

Tarta z tego przepisu, na idealnie kruchym spodzie, powstała po konsultacji z PATRYCJĄ, która była dla mnie cukierniczym drogowskazem i bardzo często pytałam ją o zdanie w tej materii. Wbijajcie na jej bloga, którego podlinkowałam, ponieważ ona także tworzy całe mnóstwo pysznych rzeczy!

Wszystko po to, by Pawłowi zrobiło się miło, kiedy wróci z Rumuni.

Mój chłopak tego dnia wracał z podróży motorem do Rumunii i tak stwierdziłam, że będzie mu znacznie przyjemniej, jeśli w domu będzie się roznosił zapach, świeżo upieczonego sernika, który jest jego bezwzględnym fanem.

Przepis na ten sernik jest bardzo łatwy. Jego spód przyjemnie chrupie, masa serowa składa się z dwóch warstw, jest lekko słony i naprawdę miażdży system!

 

Sernik na kruchym spodzie – przepis:

Martyna Chomacka, sernik

Kruchy spód:

  • 300 gramów mąki pszennej
  • 200 gramów masła
  • 100 gramów cukru (może być trochę mniej, jeżeli wolicie by Wasze kruche, było bardziej wytrawne)
  • szczypta soli

Masa sernikowa pierwsza i druga:

  • 500 gramów twarogu sernikowego
  • 250 gramów mascarpone
  • 2 opakowania serka Philadelphia (tak, to nie jest przepis fit)
  • 1/2 szklanki drobnego cukru do bazowej masy i około 3-4 łyżki cukru pudru do masy z serka Philadelphia
  • 1 budyń waniliowy
  • 1 duża laska prawdziwej wanilii albo 2 cukry z prawdziwą wanilią
  • 1 jajko
  • sól
  • ulubione owoce do dekoracji. Ja wybrałam figi, granat, brzoskwinię i winogrona

Wykonanie:

Spód:

Najpierw nastawiamy piekarnik na 180 stopni. Masło do ciasta kruchego musi być bardzo zimne. Nie chcemy, by zrobiła się z niego miękka breja, bo wtedy kruche nie będzie już kruche.

Do dużej miski przesiewamy 300 gramów mąki, dodajemy pokrojone nożem na kawałki masło i cukier. Zaczynamy wyrabiać dłońmi. Chcemy tak naprawdę, by składniki się tylko połączyły. Nie przesadzamy z wyrabianiem. Może być nieidealne.

Kiedy jest w miarę jednolitą kulką, owijamy ją folią i odkładamy na 20 minut do lodówki. Następnie wyciągamy i rwiemy ciasto na małe kawałeczki, wyklejając nim spód formy do tarty. Jestem zwolenniczką tej metody, a nie rozwałkowywania ciasta i przekładania, ponieważ sama nie wiem, ale wtedy jest takie perfekcyjnie nieperfekcyjne i lepiej smakuje.

Nakłuwamy ciasto na całej płaszczyźnie, także po bokach. Wkładamy do piekarnika na 20 minut. Możemy na cieście położyć pergamin i wsypać coś ciężkiego jak np. kasza, by kruche się nie unosiło miejscami do góry, tylko zostało płaskie. Po tym czasie ciasto powinno być już lekko podpieczone, twarde, ale dość  jasne, ponieważ będziemy je jeszcze dopiekać razem z masą serową.

Masa serowa:

Kiedy spód się piecze, zaczynamy robić masę. Do dużej miski wrzucamy o,5 kilograma sera twarogowego, opakowanie mascarpone, 1 jajko i zaczynamy ubijać mikserem. Etapowo dodajemy 0,5 szklanki drobnego cukru, a następnie opakowanie dobrej jakości budyniu waniliowego oraz świeżą, prawdziwą wanilię. Mieszamy wszystkie składniki razem. Ja na tym etapie dodaję jeszcze z 2-3 szczypty soli, by bardziej podbić smak słodyczy i wanilii. Ta malutki detal zmienia całe ciasto w epicką bajkę. Kiedy masa ma smak taki, jaki nam odpowiada, wylewamy ją na już upieczony spód.

Zabezpieczamy brzegi folią aluminiową, by się nie spaliły i pieczemy nadal w 180 stopniach przez 25-40 minut. Tu musicie sprawdzać delikatnie, czy masa stężała. Ma być upieczona i stała, nie płynna, ale uważajcie, by jej nie przepiec. Każdy piekarnik działa odrobinę inaczej, więc nie da się podać jednej długości pieczenia dla wszystkich.

W chwili kiedy ciasto jest jeszcze gorące, świeżo po wyciągnięciu z piekarnika, rozpoczynamy robienie ostatniej serowej warstwy. Będzie to taki nasz słodko-słony, serowy lukier, na który idealnie się przyczepią nasze owoce i dekoracja.

Do miseczki wkładamy dwa opakowania serka Philadelphia i miksujemy z cukrem. Ja dodałam jakieś 3 łyżki, ale dobrze jest to zrobić wg swoich smaków. Ma być słodkie, ale też słone. Ja wrzucam jakieś 2 większe szczypty soli.

Podanie:

Serkową masę wykładamy na gorący sernik. Wtedy ona przez temperaturę ciasta delikatnie się podtapia i jest łatwiejsza do rozprowadzenia. Na górę wykładamy ulubione owoce.

Wkładamy całość na jakieś 2 godziny do lodówki, by wszystko odpowiednio stężało i gotowe!

 

SMACZNEGO!

 

Jeśli jesteś ciekawy innych moich przepisów, zapraszam TUTAJ.

Zostań ze mną