Tort bezowy Chomackich

Martyna Chomacka, tort bezowy

Uwaga, ujawniam sekret…

Beach Pliz ankieta z Instagrama
Tak, jak sobie zażyczyliście, najpierw na blogu pojawia się przepis na tort bezowy. Dziękuję za udzielanie się na moim Instagramie, Wasza opinia bardzo pomaga mi w tworzeniu tej strony.

 

Kto był kiedykolwiek w moim domu rodzinnym wie, o czym mówię. I tu nie ma przejaskrawiania. Spróbujesz, i już jesteś uzależniony od jej smaku. Ci, co nie lubią tortów i słodyczy, także mają pierdolca na jej punkcie. Wybaczcie słownictwo, ale naprawdę tak jest.

 

Kiedyś moja mama zrobiła tort bezowy, gdy jechałam z Chełma do Lublina w celu zapoznania się z rodzicami mojego chłopaka Pawła. On słodkiego nie lubi i nie był za bardzo zainteresowany tematem. Beza zdziałała swoje czary i Pawła rodzice byli naprawdę zachwyceni. Moim jednak największym zdziwieniem było, gdy się dowiedziałam, że Paweł wstawał w środku nocy i kiedy ja spałam, wyjadał bezę z lodówki, bo nie chciał czekać już do rana. Człowiek, który nie je słodyczy i poza sernikiem nie lubi ciast. A jednak… Ta beza wygra z każdą, nawet najsilniejszą wolą!

 

Nie wiem, w czym tkwi magia, ale z wierzchu mocno chrupka, w środku mokra i lepka. Cudownie kremowa i słodka z kwaśnym akcentem, sprawia, że nawet bezy, które jadłam w Paryżu czy Nowym Jorku, z tą się równać nie mogą.

Królowa bez z Chełma

Moja mama została królową bez i od niej miałam okazję się uczyć jak stworzyć samodzielnie takie dzieło. Tak więc dziś nadchodzi ten dzień, kiedy przekażę Wam naszą rodzinną tajemnicę.

Kilka uwag przed pieczeniem. Bezę można zrobić na ksylitolu lub erytrytolu, ale to nie będzie już to samo. Niestety jej struktura także się zmienia. Jestem trenerem personalnym, ale uważam, że lepiej jest rzadziej zjeść kawałek prawdziwej bezy, mimo że jest bombą kaloryczną i faktycznie w trakcie jedzenia trzy razy umrzeć ze szczęścia, niż jeść marne podróbki, które próbują udawać bezowy majestat.

TAK, jestem najwyraźniej bezowym ortodoksem…

Martyna Chomacka, tort bezowy

Tort Bezowy – przepis

  • 7-8 białek (koniecznie w temperaturze pokojowej)
  • 330 gramów cukru drobnego (nie może być to ani cukier puder ani kryształ!)
  • szczypta soli
  • łyżka soku z cytryny lub octu
  • 2 łyżeczki mąki ziemniaczanej
  • serek mascarpone 250 gramów
  • mała śmietana 36%
  • domowy, kwaśny dżem (może być mirabelka, wiśnia, malina, porzeczka, cokolwiek, byle dość mocno kwaśne)
  • ulubione owoce na górę, ja najbardziej lubię maliny i granaty

Wykonanie:

Piekarnik włączamy na 170 stopni, bez termoobiegu.

Mikserem ubijamy białka z odrobiną soli. Kiedy piana jest już dość stabilna, etapowo dodajemy cukier. Ciągle ubijamy. Piana musi być super sztywna. Pod koniec ubijania dodajemy sok z cytryny i z minutę później wyłączamy mikser oraz wrzucamy przesiane 2 łyżeczki mąki ziemniaczanej. Wprowadzamy mąkę delikatnie, ręcznie, nie mikserem.

Następnie na dwóch blaszkach kładziemy wycięte z papieru do pieczenia koła. Na nich układamy naszą masę białkową. Obie bezy powinny być mniej więcej równej wielkości.

Wkładamy do piekarnika bezy i odrazu zmniejszamy temperaturę do 120- 130 stopni. Tu trzeba wyczuć piekarnik, bo każdy z nich żyje odrobinę własnym życiem. Ważne jest by beza się piekła, ale nie może nam żółknąć, bo to oznacza, że temperatura jest zbyt wysoka. Beza musi pozostać śnieżno biała.

Po godzinie ściągamy nasze bezy z blaszki i wkładamy znowu do piekarnika na kolejną godzinę, ale chcemy by spód, także się wysuszył, więc lepiej by bezy mogły się także podpiekać od spodu.

Jeżeli w Twoim piekarniku dół lub góra działa mocniej i nierównomiernie, w połowie pieczenia, dobrze jest zamienić ze sobą bezy miejscami.

Po upływie dwóch godzin wyłączamy piekarnik, ale NIE WYCIĄGAMY BEZ! Nie otwieramy także drzwiczek! Bezy mają tak jeszcze sobie odpoczywać przynajmniej godzinę w świętym spokoju.

W międzyczasie ubijamy mikserem śmietanę, etapowo dodając serek mascarpone. Moja mama jeszcze słodzi krem. Ja z tego powodu, że beza sama w sobie jest piekielnie słodka, kremu już nie słodzę. Jeśli jednak decydujesz się dodać cukier do kremu, polecam także dosypać z dwie szczypty soli dla równowagi smaków. By tort nie był płaski i jednowymiarowy.

Spód jednej z bez smarujemy obficie dżemem. Robimy to delikatnie by nie zniszczyć i nie skruszyć jej struktury. Tę dolną smarujemy kilkoma wielkimi łyżkami kremy i posypujemy dwoma garściami owoców. Nakładamy górną warstwę z dżemem od spodu i na górę kładziemy resztę kremu i całe mnóstwo ulubionych owoców. Nie polecam tu jednak bananów, ananasów i kompozycji nadmiernie słodkich, ponieważ beza będzie jak ulepek. Owoce jagodowe, granat, mirabelki, agrest, orzechy, ewentualnie połączenie figi i granatu będzie pasowało tu idealnie.

Beach Pliz, Tort Bezowy

 

SMACZNEGO!

Zostań ze mną