Tydzień Śniadań – Wege Bowl

Tydzień Śniadań - Wege Bowl

Dzisiejsza propozycja jest dość specyficzna. Na pierwszy rzut oka mało śniadaniowa, ale obiecuję, że pozory mylą!

Wege Bowl, bo o nim dziś mowa jest świetną opcją na bardzo zabiegany dzień.

Wieczorem gotujecie, słuchając delikatnego jazzu w kuchni, następnie wkładacie do lodówki, a rano dzielicie na dwie porcje. Jedną jecie od razu do zielonej, pobudzającej herbatki a drugą zabieracie ze sobą w drogę. Jest to super zdrowa i lekka propozycja. Nie ukrywam, że ja ją robię najczęściej, kiedy jestem z Pawłem i mam ochotę na coś mocno doprawionego, innego niż jajka, które jem codziennie. Mój chłopak jest wegetarianinem, więc kiedy jesteśmy razem, staram się balansować nasze menu.

Osobiście znacznie lepiej czuję się po śniadaniach białkowo – tłuszczowych, ale czasach w ramach urozmaicenia przydaje się taki orient ta talerzu.

Tak więc mamy wieczór, odpalajcie jazz i zabierajcie się za szykowanie śniadania na jutro ;).

Dla chętnych tutaj linkuję album Greatest Hits Chet’a Baker’a, żebyście odrazu mieli odpowiedni soundtrack do kucharzenia.

Tydzień Śniadań - Wege Bowl

 

Wege Bowl – przepis:

  • kasza pęczak
  • cebula szalotka
  • ser kozi
  • żurawina suszona
  • wywar warzywny
  • upieczony burak
  • awokado
  • rzodkiewka
  • ocet
  • sól, pieprz
  • cukier
  • cukinia
  • orzechy nerkowca
  • pęczek pietruszki
  • sos sriracha
  • garam masala
  • ocet jabłkowy
  • cukier
  • sos sojowy
  • masło klarowane
  • czosnek granulowany
  • masło zwykłe
  • cytryna lub limonka
  • odrobina miodu

Wiem, składników sporo, ale nie przerażajcie się.

Najpierw trzeba upiec buraki. Ja zazwyczaj życie sobie ułatwiam i kupuję już upieczone w zalewie. Można znaleźć takie w Tesco albo Carrefourze.

W międzyczasie na odrobinie masła klarowanego szklimy posiekaną cebulkę szalotkę. Kiedy jest już złotawa na brzegach, odgarniamy ją na boki patelni i na rozgrzane masło wrzucamy sporą łyżeczkę garam masali. Tak, jak zawsze powtarzam, przesmażamy przyprawy aby nie były surowe. To bardzo ważne, ponieważ bez tego nie będą integralną częścią dania. Na tym etapie dodajemy też łyżeczkę miodu, łyżeczkę srirachy i łyżeczkę sosu sojowego lub szczyptę dużą soli.

Następnie dorzucamy suszoną żurawinę, chwilę smażymy razem i po mniej więcej dwóch minutach na patelnię wsypujemy kaszę pęczak. Tutaj procedura taka sama jak w przypadku risotto. Co kilka minut dolewamy wielką chochlę płynu, nieustannie mieszając. Pęczak potrzebuje około 20 minut takiego traktowania i całkiem sporo wywaru.

Jak już tak stoimy przy tej kuchence i sprawdzamy pęczak, mieszając go co chwilę…

Zabieramy się za rzodkiewkę. W międzyczasie kroimy ją w plasterki i zalewamy zaprawą octową. Aby ją zrobić mieszamy ze sobą 100 ml wody i 100 ml octu jabłkowego. Dodajemy także 25 gramów cukru i 3,5 grama soli. Możemy także dać 2 liście laurowe i kilka kulek ziela angielskiego. Wszystko mieszamy ze sobą i doprowadzamy do wrzenia w małym garnuszku. Następnie wrzucamy do takiej zaprawy octowej naszą rzodkiewkę. Wystarczy jej 30 minut marynowania.

Oczywiście cały czas mieszamy pęczak i dolewamy wywar do patelni.

Na sam koniec, kroję cukinię w plasterki i smażę ją na maśle. Posypuję pieprzem, solą oraz czosnkiem granulowanym. Wiadomo, że świeży jest lepszy, ale życie sobie trzeba ułatwiać. Nie zawsze mi się chce obierać te ząbki a później siekać. Czosnek w proszku także da radę!

Kiedy kasza jest al dente, na sam koniec wlewamy jeszcze 1/3 chochli wywaru, mieszamy, dodajemy łyżkę masła, skrapiamy sokiem z cytryny i dorzucamy posiekaną pietruszkę. Wszystko mieszamy ze sobą na patelni aby smaki się mogły przeniknąć. Doprawiamy na koniec odrobiną miodu, jeśli jest taka potrzeba i pieprzem. Najczęściej wywar jest już słony, więc nie dodaję soli, ale to oczywiście zależy od intensywności naszego bulionu.

Podanie:

Na środek miseczki wykładam sporą porcję kaszy. Na nią układam pokrojonego w plasterki buraka oraz grillowaną cukinię. Warzywa posypuję kozim serem. Najczęściej kruszę go niedbale po całym daniu. Obok układam kawałki pokrojonego w plasterki awokado skropionego sokiem z limonki lub cytryny i na górę kładę stertkę piklowanej rzodkiewki.

Wszystko posypuję posiekanymi orzechami.

Czasem obok robię sobie miodowo – musztardowy dressing z odrobiną oliwy ,aby jeszcze wzmocnić smaki.

 

I GOTOWE!

 

Jedną porcję jem na miejscu, do herbatki o poranku. Drugą zabieram ze sobą do pracy :).

Jeśli jesteście ciekawi innych przepisów z tygodnia śniadań, zapraszam TUTAJ!

 

PIĘKNEGO DNIA I SMACZNEGO! 

 

 

Zostań ze mną